Witamy na stronie 8 Piotrkowskiej Drużyny Harcerzy Starszych
Jeśli chcesz przeżyć niezapomnianą przygodę przyjdź na naszą zbiórkę!
Spotykamy się w każdy piatek w godz. 17.00-18.30
w Ośrodku Szkolno Wychowawczym  przy ul. 3-go Maja 28/34
Do zobaczenia na zbiórce!

Dnia 8 lutego o godzinie 17:00 cała drużyna (harcerze jak i HSi) stała na zbiórce rozpoczynającej biwak. Odczytano listę i sprawdzono czy wszyscy już dotarli. Po sprawdzeniu podjechał autokar, kiedy wszyscy już wsiedli i zajęli miejsca autokar ruszył do Sulejowa gdzie kilku harcerzy już czekało. Po dotarciu do szkoły w Sulejowie zmieniliśmy obuwie i zanieśliśmy je do szatni, później zostaliśmy przydzieleni do klas szkolnych. Musieliśmy rozłożyć materace, koce i śpiwory. Po ogarnięciu klas i przebraniu się z umundurowania poszliśmy na sale gimnastyczną gdzie graliśmy w zbijaka, bawiliśmy się w dentystę i wiele innych pląsów. Nadeszła cisza nocna, ale nie wszyscy spali w nocy i oczywiście nie obyło się bez biegania, a było zimno.

O siódmej rano była pobudka więc prawie wypoczęci i wyspani poszliśmy na zaprawę poranną a później na śniadanie. Po posiłku mieliśmy czas na posprzątanie w klasach i przebranie się w mundury na apel. Na apelu zostaliśmy podzieleni na pięć plutonów (plus jeden specjalny pluton „ Error„ specjalny ponieważ albo stał na punktach albo miał problemy zdrowotne), w których do końca biwaku mieliśmy współpracować. Po apelu poszliśmy na grę po lesie w naszych plutonach. Ci co mieli jakieś problemy zdrowotne musieli zostać i pomóc przy obiedzie. Po grze znowu poszliśmy na sale pobawić się, bo do obiadu było jeszcze sporo czasu. Po zbijaku wszyscy zmęczeni i głodni poszli na obiad. Później LB po którym zrobiono nam alarm mundurowy i ćwiczenia z musztry. Po wyćwiczeniu musztry znowu powróciliśmy do naszych plutonów bo zostały sprawdzone nasze umiejętności w samarytance (oparzenia, skręcenia, omdlenia, krwotoki). Wszyscy spisali się wspaniale. Wieczorem ponownie zeszliśmy na salę gimnastyczną w naszych plutonach ponieważ odbyła się zabawa muzyczna. Każdy pluton na początku musiał wylosować jakiś numer pod którym kryła się nazwa piosenki, następnie musiał ją wykonać, i znów losowanie, tym razem należało wykonać teledysk do wylosowanej piosenki i na koniec quiz. Wszyscy świetnie się bawili, a na zakończenie szalony taniec.Zmęczeni wszyscy poszli na górę, jeszcze tylko toaleta i upragniony śpiwór. Ku zapewne zdziwieniu kadry tej nocy była prawie cisza żaden zastęp nie biegał i wszyscy spali. Rano zaczęliśmy się zbierać, sprzątać w klasach, pakować i ubierać w mundury. Biwak zakończył się pląsami i śpiewem i oczywiście uśmiechami na naszych twarzach :)

Już od dłuższego czasu był planowany biwak zimowy dla Harcerzy Starszych, już od września mówiono o zmianach m.in. zakupie munduru polowego. Nie wszyscy od razu go nabyli ,ale kiedy padło ostrzeżenie, że bez munduru nie można uczestniczyć w biwaku zimowym, wszyscy popędzili na rynek czy sklepu internetowego. Pod szkołą, 18 stycznia już od 16.00 powoli zbierali się Harcerze Starsi, zwarci i gotowi na wyzwania. W autobusie można było usłyszeć podekscytowane głosy zajęte rozmową i dostrzec uśmiechy naszych druhów, pełne tajemnicy.

Kiedy tylko przyjechaliśmy, w szyku podążyliśmy w głąb lasu niewierszyńskiego, do ziemianek gdzie mieliśmy spać. Gdy tylko się zakwaterowaliśmy, podzielono nas na trzy plutony, wręczono mapę i dano zadanie wyznaczenia przeprawy jednego miejsca. Na mecie czekała niespodzianka, mianowicie ostrzał! Bez obaw jedyne co mogło ucierpieć to nasz słuch, gdyż ostrzał był z petard. Wyprawa nocna okazała się sukcesem. Po zadaniu zjedliśmy kolację i ku naszemu zaskoczeniu ogłoszono brak ciszy nocnej. Siedzieliśmy niemalże do rana, gadając, leżąc, ciesząc się cichą nocą w ciepłej ziemiance. Bardzo ciepłej, albowiem wg naszych szacowań temperatura sięgała prawie 36 stopni!

Następny dzień zaczął się od głośnego…. piania kogutów? Otóż w worku czekały trzy koguty, ale jakie były co do nich zamiary? Nie mieliśmy czasu się zastanawiać, bo od razu zagoniono nas na zaprawę poranną. Zaczęła się żwawo, a może i nie. Bieg po śniegu okazał się być trudniejszy niż można by przypuszczać, ale daliśmy radę i mimo zadyszki z uśmiechem stanęliśmy na zbiórce. Tam wywołano na ochotnika ludzi do zbierania drew na opał i …do oprawy kurczaków. Do tego zadania zgłosiło się więcej dziewczyn, ale trafił się rodzynek, jakby to powiedział Dh Fiołek, i jeden z chłopaków zgłosił się do ....

Po dekapitacji drobiu, dziewczyny pod czujnym okiem cioci-babci wyparzyły koguta, obrały go z piór, opaliły nad ogniem oraz wypatroszyły. Szczególna ostrożność była potrzebna przy wyjmowaniu wątroby, albowiem pęknięty woreczek żółciowy potrafi zrujnować rosół. No właśnie, rosół. Po tym zadaniu, niecierpliwie czekaliśmy na zwieńczenie dzieła kulinarnego a aromat unoszący się w zimowym powietrzu sprawiał, że ślinka coraz bardziej się nam lała po brodach.

Jeszcze przed obiadem, przydzielono plutonom zadanie przyniesienia amunicji. Najkrótszy czas wygrywa oczywiście. Nagrody owszem były, ale żołnierskie. Pierwsze miejsce mogło wykonać jedno pełne zwycięskie kółko ku chwale ich mocarnej wygranej.
Pierwsze miejsce zajął pluton 2, Pluton 1 zajął drugie miejsce a 3 trzecie.
Zmachani uczestnicy dostali ciepły rosołek. Pochłonęli go szybko i sprawnie, aż się uszy trzęsły. Po potężnym LB czekał nas bieg sprawnościowy. Amunicja znów posłużyła jako ostrzał. Ktoś nawet dostał w tyłek.

Zapadła noc, wszyscy byli utuleni na deskach w ziemiance, lecz stało się coś strasznego. Dh Łoś spadł z quadu i prawdopodobnie złamał sobie nogę. Wszyscy zmartwieni i chętni do pomocy podążyli po torze by znaleźć nieszczęśnika, tylko by się przekonać, ze nic mu nie jest. Intryga została zaplanowana, by nasza druhna Kasia Kulbat złożyła od dawna oczekiwane przyrzeczenie harcerskie. Radość i duma rozpierała nas wszystkich a zwłaszcza zastępową Łasic. Po tym noc była już spokojna. Uśmiechy i zmęczenie było ewidentne w grupie.

Dzień nastał późno, wydano rozkaz na pakowanie się i zbiórkę. Biwak skończył się za wcześnie, ale podążyliśmy drogą leśną do autobusu, pożegnaliśmy się z druhami i dojechaliśmy do Piotrkowa z plecakami pełnymi wspomnień, radości i ..prania.

 

Zbiórka alarmowa! 
Uwaga ogłaszam zbiórkę alarmową! Taki komunikat zobaczył każdy z HS, ponieważ dnia 28 grudnia odbyła się niespodziewana próba na harcerza starszego. O próbie dowiedzieliśmy się dopiero na pętli na Wierzejach (mieliśmy się tam spotkać o 16.00) Oczywiście dostaliśmy mapę i musieliśmy udać się na punkty, które obstawiała nasza Kadra. Na pierwszym punkcie dostaliśmy słuchawki i musieliśmy wsłuchać się w nagrania (ziewanie, lejąca się woda, czyjeś kroki, gniecenie kartki itp..) a następnie trzeba było powiedzieć co to były za odgłosy.

Kolejna zagadka polegała na rozszyfrowaniu zapachu, mieliśmy zawiązane oczy a punktowi podsuwali nam buteleczki z różnymi zapachami (miętę, kawę, chrzan, benzynę, ocet itp.). Kolejne zadanie wymagało wysiłku, musieliśmy wykonać 8 pompek (symbolicznie do naszej "8"), nie było to trudne ale bardzo męczące. Następny punkt ćwiczył naszą równowagę, ponieważ każdy z nas miał przejśc po ławce 8 kroków z zawiązanymi oczami. Kolejne zadanie wymagało koncentracji i skupienia, musieliśmy ułożyć domek z 8 kart. Jednym z zadań było odnalezienie 8 różnic na obrazku. Punktowi przećwiczyli również naszą celnosć, trzeba było trafić cztery razy w ósemkową tarczę, a było tylko 5 rzutów. Na samym końcu próby zostały rozdane testy sprawdzające naszą znajomosć z szyframi, terenoznawstwem, patronem naszej "8" oraz znajomością symboliki i numerów alarmowych. Podczas gdy były liczone punkty, "Biszkopty" (nazwani tak harcerze przez dh . Wojciecha) śpiewały piosenki. Każdy z biorących udział zaliczył próbę i został "zjałowcowany". Każdy myślał że to już będzie zakończenie dnia, lecz druhowie postanowili nam zrobić alarm mundurowy. Kiedy znaleźliśmy się przy ognisku zostały wręczone plakietki drużny a otrzymały je następujące osoby: dh. Marika, dh.Patrycja oraz dh.Kasia Michalska. Następnie została wręczona chusta z "Tropem" dh. Oli. Nie obyło się bez gratulacji i uśmiechu na twarzach osób, które zostały wyróżnione jak i tych, które zdały próbę. Spotkanie zakończyło się kręgiem i pieśnią "Bratnie słowo".

Dnia 28 września rozpoczęły się Manewry Techniczno Obronneorganizowane przez 54 HZD. Z szej drużyny wystartowały dwa patrole młodsze (''Ósmy cud świata'' i ''Fantastyczna ósemka") oraz jeden patrol starszy (''Borsuki"), zaś z 8DH z Warszawy udział wziął jeden patrol młodszy ("8 DH Trop").

Pierwszego dnia musieliśmy stawić się na punkcie kontrolnym znajdującym się na strzelnicy prz ul. Wierzejskiej. Następnie zostaliśmy przewiezieni do szkoły (w Piotrkowie) gdzie byliśmy zakwaterowani. Po rozłożeniu karimat i zjedzeniu kolacji, całą drużyną poszliśmy na basen, ponieważ odbyła się tam konkurencja w pływaniu na czas. Zmęczeni i podekscytowani wróciliśmy do szkoły. Następnego dnia rano, wypoczęci i gotowi do dalszej wędrowki opuściliśmy szkołę. Naszymi zadaniami było: ugaszenie palącego się samochodu, wysokościówka, opatrzenie rannych, nauka szermierki oraz pływanie pontonem. W godzinach popołudniowych dotarlismy do Skotnik, gdzie czekał na nas obiad (zupa grochowa). Po obiedzie przebraliśmy się w mundury i poszliśmy na wspólne ognisko, poznaliśmy nowe pląsy i piosenki, wszyscy świetnie się bawili. Każdy patrol powoli odchodził od ogniska, ponieważ musiał przygotować się do INO. W ostanim dniu Manewrów kończyliśmy konkurencje (paintball, płonący namiot i tor przeszkód), gdyż do apelu kończącego wszystko trzeba było mieć zaliczone. Patrole z naszego środowiska każdego zaskoczyły ponieważ patrol "Borsuki" zajął I miejsce w kategori dla starszych,  patrol ''8DH Trop"  też zajął I miejsce ale w kategorii dla młodszych. Wszyscy byliśmy z nich dumni i mamamy nadzieję, że następnym razem też tak dobrze wypadniemy.

03.11.2012r. reprezentacja HS-ów wraz z dh. Fijałkowskim i dh. Nowaczkiem wybrała się do jaskini "piętrowa szczelina", znajdującej się na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Spotkaliśmy się wcześnie rano i w dobrych humorach wyjechaliśmy z Piotrkowa, po dosyć długiej drodze dotarliśmy do celu.

Po odpowiednim przygotowaniu się byliśmy gotowi aby wejść do jaskini. Pierwsze postawione przed nami wyzwanie to "studnia prezesa", do której musieliśmy zsunąć się po linie następnie czekało nas przeciskanie się przez ciasne szczeliny między skałami.

Odwiedziliśmy min. salę kryształową i bajkową lecz aby do nich dotrzeć trzeba było się sporo pogimnastykować. Największym wyzwaniem jednak był korytarz kryształowy, który był wielkim sprawdzianem naszych sił, wszyscy zaliczyli go ze skutkiem pozytywnych chodź niektórzy z niewielką pomocą ;). Kiedy zwiedziliśmy już wszystkie sale i korytarze, które niejednokrotnie zachwycały swoją szatą naciekową czekał nas powrót. Nie był on łatwy. Tak -  powroty są zawsze trudniejsze, zejść jest łatwo, gorzej z wejściem na górę, lecz i z tym zadaniem wszyscy sobie poradzili wzorowo z mniejszą lub większą pomocą i tak wszyscy z powrotem wyszliśmy na powierzchnie ziemi. Na zakończenie naszej wyprawy pojechaliśmy jeszcze do Mirowa aby sprawdzić dostępność innych jaskiń.
Podsumowując, naszą sobotnią wyprawę uważam za udaną oraz bardzo pouczającą, gdyż poza podziwianiem wspaniałych wytworów przyrody pokonaliśmy swoje wewnętrzne lęki i słabości, dowiedzieliśmy się również, że możemy liczyć na drugą osobę, jej wsparcie i pomoc. Mam również nadzieję, że będzie więcej takich wypraw.